ORGANIZACJA   

- Ks. Proboszcz

- Księża

- Klerycy

- Kancelaria

- Cmentarz

- Kontakt

        HISTORIA       

- O parafii

- Patron

- Kościół

    AKTUALNOŚCI   

- Ogłoszenia 

- Mała Gazetka
- Godziny Mszy

KSIĘGA GOŚCI


ADMIN

                                        zapraszamy do galerii zdjęć

5 sierpnia, kiedy większość obywateli naszego kraju smacznie śpiąc przewracała się z boku na bok, my w pełni gotowości stawiliśmy się na placu przed Kościołem św. Anny w Warszawie. Co znaczy owo tajemnicze "my"? Otóż... osób z naszej parafii (przede wszystkim oaza i lektorzy) postanowiło wędrować na czele z ks.Mariuszem w sławetnej grupie czerwonej WAPM tak bliskiej sercu naszego ks. Proboszcza. Oczywiście nie byliśmy jedynymi parafianami w WAPM, na pielgrzymim szlaku często spotykaliśmy znajome twarze, które szły w innych grupach, dzięki czemu tworzyliśmy jedną rodzinę. Wracając do początków naszej wyprawy trzeb zauważyć, że od pierwszych chwil nasze uszy i serca były otwarte na Boże działanie pomimo, że w czasie Mszy św. o 5.30 pod przewodnictwem ks. Prymasa Glempa nasze oczka były jeszcze trochę zaspane i przerażone, że ta godzina od tej pory będzie dla nas środkiem dnia. Gdy słońce rozpoczynało swoją codzienną wędrówkę po niebie, my rozpoczęliśmy nasze wędrowanie. Grupa czerwona liczyła ok. 430 osób, więc czuliśmy się lekko zagubieni. Przeczuwaliśmy jednak, że Otwock zostawi po sobie niezatarte wrażenie i tak też się stało. W tym miejscu trzeba podkreślić zasługi ks. Mariusza, który pomimo nękających go bóli, chorób, itp. zawsze służył dobrym, wspierającym słowem, bardziej lub mniej zabawnym kawałem, no i oczywiście dbał o to abyśmy z każdym krokiem przybliżali się nie tylko do Częstochowy, ale przede wszystkim do Boga.

Przeżyliśmy niezwykłe 10 dni. Chociaż naszym przysmakiem stał się pasztet "Podlaski", marzeniem krupnik, a rozkoszą bliskie spotkania trzeciego stopnia z miską lodowatej wody w namiocie (czyt. mycie się), to wciąż na naszych twarzach gościł uśmiech, a w sercu radość. Doświadczyliśmy na własnej skórze ( a raczej własnych bąblach i bolących mięśniach), że czym jest się bardziej obolałym, zmęczonym i zależnym od innych tym bardziej doświadcza się bliskości Boga.

Niewtajemniczeni mogą się zastanawiać cóż dzieje się w trakcie pielgrzymki- w telegraficznym skrócie wyglądało to następująco: po pobudce i błyskawicznym wyszykowaniu się rozpoczynała się wędrówka podczas, której modliliśmy się porannym pacierzem, Godzinkami, różańcem, Koronką do Miłosierdzia Bożego, pacierzem wieczornym, słuchaliśmy z uwagą konferencji i śpiewaliśmy z dużym zaangażowaniem. Po 10 dniach trochę niedomyci i szczuplejsi, ale niesamowicie szczęśliwi wkroczyliśmy do Częstochowy z dwoma flagami naszego miasta, ubrani w czerwone koszulki, niektórzy nawet z łezką w oku. Nie da się opisać tego co działo się w naszych sercach, kiedy stanęliśmy twarzą w twarz z Matką. Choć wróciliśmy do domów, pielgrzymowanie wcale się nie skończyło, ponieważ nasze życie jest nieustanną pielgrzymką, a my kroczymy ku wieczności.

 WERSJA 2- BAJKA

 Za górami, za lasami, o godzinie tak wczesnej, że każdy przeciętny człowiek przekręcał się z boku na bok pod ciepłą pierzynką śniąc o dalekich krainach, 26 śmiałków z parafii św. Wincentego a Paulo dołączyło do innych pielgrzymów-śmiałków zgromadzonych w Kościele św. Anny w Warszawie.

Nasze dzielne serca i kształtne uszy były otwarte na Boże działanie, pomimo, że w czasie Mszy św. pod przewodnictwem ks. Prymasa Glempa nasze urocze oczęta były lekko zaspane i przerażone świadomością, iż od tej chwili mamy przed sobą 10 niezwykłych dni na pokonanie 300 km i własnych słabości.

Nasza dzielna grupa składająca się głównie z pięknych oazowiczów i przystojnych lektorów wędrowała w XXIV WAPM w grupie czerwonej, której przewodził w tym roku m.in. ks. Mariusz. W tym miejscu należy podkreślić, iż jego ciepłe słowo, duchowe wsparcie i wszelka pomoc były niczym ściany nośne potrzebne abyśmy niczym budynek nie runęli pod najbliższym drzewem mówiąc "Nie idę dalej". A lekko nie było.

Naszym przysmakiem, bowiem stał się odtąd pasztet "Podlaski", rozkoszą podniebienia kubek krupniczku, zaś wyczekiwanym od rana zajęciem umycie się w misce lodowatej wody. Doświadczyliśmy jednak na własnych bąblach i obolałych mięśniach jak bardzo zmęczenie, ból i niedogodności zbliżają do Boga.

W opowieści o niestrudzonych pielgrzymach przyszedł długo oczekiwany przez czytelników czas opisania czymże zajmowali się nasi bohaterowie w czasie wędrowania. Otóż po dzielnym wręcz heroicznym powstaniu o godzinie przeważnie 4.00 z miejsca spoczynku ("tymczasowego" nie mylić z "wiecznego") wszyscy śmiałkowie ruszali w drogę pokonując niesforne zaspanie. Idąc modliliśmy się pacierzem porannym, Godzinkami, różańcem, Koronką do Miłosierdzia Bożego, pacierzem wieczornym, słuchaliśmy z uwagą i koncentracją bardzo ciekawych konferencji i oczywiście śpiewaliśmy w imię zasady, że "kto śpiewa modli się dwa razy, a kto fałszuje trzy razy"- nie trzeba  więc chyba dodawać, że w związku z tym cała czerwona chętnie śpiewała. Bywały również postoje, do których wszyscy wyczerpani i spoceni docierali niczym maratończycy do mety. W trakcie odpoczynku chodząc po jedzenie i picie spotykaliśmy naszych parafian z innych grup, przez co tworzyliśmy jedną wielką rodzinę.

Po 10 dniach zbliżania się nie tylko do Częstochowy, ale przede wszystkim do Boga, ujrzeliśmy na horyzoncie cel naszej wyprawy tak jak żeglarze utęskniony ląd po morskiej podróży. Niesieni na skrzydłach radości wchodziliśmy a raczej wlatywaliśmy do duchowej stolicy Polski z flagami i transparentem Otwocka, bo choć nieliczni chcieliśmy być widoczni.

14 sierpnia Częstochowa została zalana przez falę pielgrzymów, wśród których mieliśmy szczęście być. Nie da opisać się tego, co działo się w naszych dzielnych sercach i szlachetnych duszach, gdy z intencjami, obolałymi dolnymi kończynami i łezką w oku stanęliśmy przed obliczem Matki.

Wróciliśmy do domu odmienieni, nie tylko, dlatego że jak nigdy cieszyliśmy się bieżącą wodą, rozkoszowaliśmy się smakiem każdej potrawy, która nie była konserwą, a domownicy zastanawiali się czy jesteśmy tak brudni czy tak opaleni, ale staliśmy się inni, dlatego, że od tej pory hasło pielgrzymki "Naśladować Chrystusa" stało się hasłem naszego życia, dzięki czemu możemy żyć wiecznie i szczęśliwie. 

 

 

Archiwum


LINKI








 

GOOGLE

 

 

Zapraszamy na naszą stronę wszystkich wiernych. Strona będzie w niedługim czasie ulegać systematycznemu rozszerzaniu dlatego prosimy o wyrozumiałość. Stroną administruje merytorycznie Ks. Marek Paska a od strony technicznej Jarosław Ślubowski.